RSS
niedziela, 13 sierpnia 2017
Pożegnanie (kolejne)

Jestem gotowa to zrobić
Chcę i muszę - pierwsze z rozsądku, drugie z poczucia obowiązku
Mam nadzieję (albo i nie), że się nie odezwiesz, że to będzie ostateczny koniec
Jest mi ciężko to ominąć, zignorować i usunąć Cię, ale tak jest lepiej dla MNIE
Wiesz, mnie nie interesują niezobowiązujące numerki, chowanie się po kątach, ukradkowe sms i snapki - zbyt duża różnica wieku
Nie ta LIGA chłopczyku
Alkohol i podchody już się skończyły, nie będzie prywatnych imprez po imprezach, snapow o piosenkę, ocierania się na parkiecie - ja to skończyłam
Żadnych zbereźnych wiadomości, flirtow i niedopowiedzeń
Gówno mnie obchodzą Twoje pieniądze, Twoje ciuchy, sygnety, koledzy, co powiesz, pomyślisz.
Dzisiejszego dnia oficjalnie to zakończyłam, nie waż się kurwa wejść w moją drogę.
Dokładnie, "fuck u"

plany, marzenia i ... został mi tu miesiąc. pierdolcie się wszyscy, szukam mojego punktu

22:44, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 czerwca 2017
Mężczyźni, których kiedyś kochałam

Przełomowy rok, przełomowe ostatnie 12 miesięcy. Co tu dużo mówić.
Trzeźwy umysł, ocena sytuacji, brak "cofki".
19,20,21...
Podsumowania, obrazy, urywki

1. Pierwsza i zarazem największa.
    Euforia, zaślepienie, "wieczny stay high".
    Wiecznie niezdecydowany, roztrzepany, egoistyczny. Z drugiej strony najucudowniejszy jakiego 
    miałam, niepoprawny romantyk. Obiadki-sratki, prezenciki-nowe buciki, samochodziki-baleciki,
    imprezki-kreski. Rollercoaster.
    Buziaczki, całuski, przytulaski. Podchody. Rozstanie. Podchody. Prawie ślub?()
    19-21/20-22
    Helgo, Wawka, Olsztyn, Szczecin, Sopot, Gdańsk, Kościerzyna, Stężyca, Szarlota, Poznań.
    Krótka, głupek. Żona, mężuś.
    Gałęźne - sierpień '12. / sierpień'13 / kwiecień'15.
Wiecie jak to jest unosić się przysłowiowe trzy metry nad niebem? Skupiasz się dookoła jednej osoby, jesteś na każde zawołanie, na każde skinienie palcem. Należysz do niej i ona należy do Ciebie. Ufasz bezgranicznie. Uzależniasz swoje szczęście od szczęścia drugiej osoby.
Zaczynacie żyć razem, myśleć przyszłościowo. Poznajecie swoje rodziny, chodzicie wspólnie na uroczystości, śpicie razem, jeździcie razem, jecie razem. Rozmawiacie. 
Wstajesz dla niego. Idziesz na uczelnie/do pracy z myślą :"zobaczę go potem". Liczysz minuty, godziny. Jesteście sobą nienasyceni, ciągle więcej, więcej i więcej...
Dochodzicie do granic.
Jedno działa toksycznie dla drugiego. Wysysa życie miłością. Drugie nie jest w stanie spełnić oczekiwań. Krążycie dalej, bo przecież TO JEST TO. Nie możecie znieść siebie na wzajem. 
Za mocno się kochacie by odejść. I nadchodzi moment wyjazdu.
Przyśpieszony powrót i twój swiat się rozpada. Domek z kart runął. Pozostawiając po sobie brak zaufania, niesmak, zazdrość i smutek.
Jakim trzeba być silnym i zdesperowanym, żeby porzucić coś co dawało ci najpiękniejsze momenty i chwile? Wystarczy brak zaufania, brak kontaktu, brak zainteresowania wymieszany ze zdradą.
Ból i załamanie.
nowa ja
   

22:36, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 kwietnia 2017
juz jutro wyjazd

jutro wyjazd a ja męczę się z minionym miesiącem
kolejna osoba na mojej drodze, która mnie niszczy i wprowadza w... niepewność i skrajność
mało snu, mało jedzenia, mało wszystkiego
Londyn i Berlin miały być chwilą wytchnienia a będą szkołą przetrwania
wczorajsze spotkanie na chwilę odwróciło uwagę, ale to co się działo w nocy i teraz to... nie mam ochoty na nic, na życie
znowu źle wybrałam kurwa

12:50, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 kwietnia 2017

Niestety TO przeżyłam
spróbuję jeszcze raz
i kolejny
d o s k u t k u

13:28, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 marca 2017

Przed chwilą pewna osoba (tak, Ty!) powiedziała mi, żebym przestała czytać poprzednie wpisy, bo blog jest trochę jak taki pamiętnik i się do niego nie wraca
To cholernie trudne, zwłaszcza takiego dnia

Brak mi słów dzisiaj
Nie wiem co myśleć i o jednym i o drugim
Niby sprawa zamknięta, ale czuję się jak kilka lat temu gdy zobaczyłam zdjęcie, ścisnęło mi wszystko, dosłownie
łzy w oczach, przyśpieszony oddech - panika
nie mogę, przepraszam
nie dzisiaj

17:45, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 stycznia 2017

Wchodzę tam i widzę :"Trzymaj się, S"
Nabieram powietrza
N i e m o g ę u w i e r z y ć, t o n i e o m n i e n a p e w n o
Na pewno.

 

Ogromne zamieszania
Ogromne zdziwienie
i
wyczerpanie
sesja, sesja i sesja
odpuszczam sobie siebie i idę do przodu z milionem niedokończonych spraw, bylebyś był ze mnie dumny tato
chociaż tym razem
odcięłam się od jedynej osoby, która była w stanie mnie sprowadzić do pionu
ciekawe jakie ta sytuacja będzie miała zakończenie
zaczynam się bac

20:23, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2016
święta same w sobie

nie wiem od czego zacząć
święta są dla mnie czasem smutku, braku i samotności w tłumie; zwłaszcza w tym roku
jestem tysiące km od Ciebie a nadal... coś mi przeszkadza
mija drugi miesiąc, a ja coraz bardziej tracę tą 'pewność', nawet czasami tęsknię za Tobą błąd
nawet teraz gdy leży obok mnie on to ja
jakby
nie widzę nic innego
niż Ciebie przed oczami
pojutrze wracam do domu
gdyby Ci zależało to byś dał jakiś znak, prawda? ale Tobie nie zależy
jak to ująłeś "aktualnie jest mi lepiej bez ciebie" jak widać to prawda
jak widać to wszystko co uslyszalam z Twoich ust nie miało sprawić mi tylko CELOWO przykrości, jestem naiwna, co ja wyprawiam ze swoim życiem
nie chcę tęsknić, nie zasługujesz na to
ale jutro... pomyślisz o mnie przez chwilę?
rozklejam się, niepotrzebnie

23:26, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2016
10 dni do świąt

Prawdopodobnie będę czuła się inaczej, tfu
na pewno tak będzie, jakaś ślepa, żałosna pustka
Będzie mi ciężko na serduszku, ale przez chwilę, tylko przez moment wspomnienia i jakaś NIEPRAWDZIWA tęsknota mnie zaleją, obiecuję
nie poświęcę ci dużo czasu, zmarnowałam ostatnie 2-3 lata, więc chyba wystarczy?
przyłapuję się na tym, że szukam TEGO; w każdym miejscu, w każdej napotkanej osobie

ogromnie cieszę się, że idę do przodu, że robię coś DLA SIEBIE ! polecam wszystkim, musicie dostrzec, że najwazniejsza osoba w swoim własnym zyciu jesteś ty sam ! codziennie zrob cos dla siebie... skup się na sobie, bo cała ta reszta i ten chłam to wysysacze energii.
dąż do własnego ja i własnej przyszłości, bądź niezalezna

kochaj wartych kochania
szanuj się

21:32, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 listopada 2016

dziękuję za to, że codziennie swym milczeniem udowadniasz mi, że było warto odejść
mimo wszystko

20:47, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 listopada 2016
12/11/16

Czas pożegnań

Każdego to czeka - prędzej czy później. W tym wypadku jest to 'prędzej'.
Serce się kraja, gdy ma się świadomość tak szybkiej rozłąki. Wiecznej.
Na pewno nie zdąży załatwić się wszystkiego czego by się chciało, spotkać z tym z kim by się pragnęło, przeprosić tych zranionych, przeczytać tylko te 'najlepsze' książki.
Zapamiętujesz obrazy, tylko te dobre. Złe chowasz gdzieś w kieszeń.
To ten moment w którym stawiasz pytanie : "czy to jest dobre życie?". Moment w którym musisz być szczery, nawet nie wobec innych (co jest rzecz jasna wskazane), ale wobec SIEBIE.
Przestań siebie oszukiwać. Spójrz na to z innej strony.
Masz przyjaciół?
Masz rodzinę?
Masz kogoś, kogo darzysz uczuciem?
Masz dach nad głową?
4xTAK!
Żałuję, że tak mało przez ostatnie dwa lata poświęcałam czasu i uwagi przyjaciołom. Totalnie nie wypoziomowałam sobie relacji i teraz mam uczucie, że zawaliłam. Bo zawaliłam, hah
Skupiłam całą swoją uwagę na rzeczy/osobie, której nie powinnam poświęcać nawet połowy, ale - nie zmienię przeszłości. Mam tylko nadzieję, że gdy o mnie pomyślą to pojawi się uśmiech na ich twarzy i pomyślą :"diablica","mała","szmaciura".
Rodzina - to ona jest w stanie wszystko skleić, jakakolwiek by nie była - to ona Cię zawsze poskłada do kupy. Na swój sposób, ale w CAŁOŚĆ.
Nigdy nie pomyślałabym, że będę odczuwała tak sprzeczne emocje odnośnie czyjejś osoby - raz uważam ją za zło wcielone, a już za chwilę nie mogę oddychać bez niej. Rozstanie to podobno najlepsza decyzja jaką podjęłam.
I najcięższa.
Gdy rozmawiałam z Nią to... nie miałam serca powiedzieć, że nie zejdziemy się; że nie będzie już takiej okazji, że nie starczy czasu; że to wszystko było...:)
Prawdę mówiąc mam ogromny problem z tym żeby to uczucie przyporządkować do odpowiedniej rubryki - nie wiem czy to jest miłość, może to po prostu zwykłe przyzwyczajenie? Jedyne czego chcę to... nie czuć tego. Przystopować to jakoś, żeby obrazy nie latały mi przed oczyma, żeby kazde miejsce (dom, babcia, ciocia, WSZYSTKO) mi nie przypominało o Tobie.
Wiem, że Ty tego tak nie przeżywasz. Doszedłeś pewnie do momentu w którym jest Ci to obojętne i okropnie Ci tego zazdroszczę! Nie wymagam i tego nie zrobię żebyś był przy mnie przez resztę mojego 'wyroku' - żyj swoim życiem, ale nigdy nikogo nie krzywdź jak to często nieświadomie Ci się zdarzało. Oczywiście było mnóstwo momentów kiedy czułam się trzy metry nad niebem... Nie chcę pamiętać żadnych.
Czas, który 'dostałam' spożytkuję na perfekcyjne opanowanie i obojętność. Łapię chwilę.
Album jest w piwnicy, foka także, za duże ciuchy w workach do wywózki.
Telefon milczy.
A przecież dużo nie zostało, hah
nie myślałam, że to powiem : y o l o
wychodzę teraz do ludzi, make-up on

20:49, jamnikkochamisie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
lubię